Sport
niedziela, 27 marca 2011
Czy Wisła Kraków zdobędzie Mistrzostwo Polski?
Wiele ostatnio mówi się o tym, kto będzie MP w piłce nożnej. Kandydatów jest kilku, ale aktualnie najbardziej realnym jest krakowska Wisła. Czy jednak po odpadnięciu z pierwszoligowym Podbeskidziem i w zasadzie szczęśliwym remisie z Polonią Bytom jest w stanie utrzymać swoją pozycję?
Są osoby, które twierdzą, że mistrzostwo zdobywa się meczami z teoretycznymi pewniakami o tytuł. Ja jednak jestem innego zdania. Mistrzostwo zdobywa się w meczach z teoretycznie słabszymi przeciwnikami. Co z tego, że np. Wisła wygra z "pewniakami" do mistrzostwa jak nie będzie mogła sobie poradzić z walczącą o utrzymanie drużyną? Mistrzostwo zdobywa się we wszystkich kolejkach sezonu.
Uważam, że jeżeli gracze Wisły będę grali każdy mecz z dużym zaangażowaniem to jak najbardziej są w stanie zdobyć MP. Choć patrząc na ich ostatnie wyczyny, a mianowicie obrony to wygląda to katastrofalnie. Na takie błędy może choć też nie powinna sobie pozwolić drużyna "okręgówki", a nie lider Ekstraklasy. 18 straconych bramek w 19 meczach to słaby bilans, bo prawie bramka w każdym meczu. Mizernie to wygląda. Trochę lepiej wygląda sprawa z liczbą strzelonych bramek, ale 29 goli mimo, iż najwięcej w lidze też nie powala. Mówi się, że najpoważniejszymi kandydatami do MP w tym momencie obok Wisły są Jagiellonia i Legia. Jednak z całym szacunkiem dla Legii to jak drużyna, która ma ujemny bilans bramkowy i aż 8 porażek w lidze (do tej pory) może zdobyć mistrzostwo? Wiele osób powie, że liga się wyrównała. Też jestem takiego zdania. Tylko szkoda, że najlepsze drużyny zrównały się z tymi z dołu tabeli. Jeżeli chodzi o Jagiellonię Białystok to mimo tego, że dobrze zaprezentowała się w ostatnim meczu z Lechem nie myślę, aby zdobyła mistrzostwo. Po odejściu Grosickiego to nie ta sama drużyna. "Franek" się snuje po boisku nie mając z kim grać. Nikt z drużyny nie rozumie go tak, jak to robił Grosicki. Nie można jednak skreślić tej drużyny w walce o tytuł.
Jeżeli chodzi o poznańskiego Lecha to mało prawdopodobne jest, aby włączył się w walce o mistrzostwo. Jednak dla liderującej drużyny warto przypomnieć poprzedni sezon, gdzie "pewna" tytułu Wisła sama sobie go odebrała.
Sprawa mistrzostwa nadal nie jest przesądzona, aczkolwiek jest jeden poważny kandydat do tytułu. Jedno jest pewne. Mimo słabego poziomu końcówka sezonu będzie interesująca. Czy w końcu MP awansuje do upragnionej LM? Tego nie wiemy, ale warto przytoczyć słowa trenera aktualnego lidera, Roberta Maaskanta, który powiedział, że w tym składzie na LM raczej szans nie ma.
Kto zdobędzie MP? Liderująca Wisła? Goniąca Jagiellonia czy Legia? A może nieobliczalny Lech? Nie warto jednak zapomnieć o dwóch rewelacjach tego sezonu, czyli Lechii i Śląskowi. Czeka nas wiele emocji w walce o mistrzowski tytuł.
Źródło: http://artelis.pl/artykuly/30377/czy-wisla-krakow-zdobedzie-mistrzostwo-polski
sobota, 26 marca 2011
Jak Ćwiczyć Mięśnie Brzucha, Aby Schudnąć, Mieć Kratkę Na Brzuchu i Uniknąć Bólu Pleców?
Wielu moich czytelników często pyta mnie o Aerobiczną 6 Weidera i jej efekty. Jeżeli Ty kiedykolwiek spotkałeś się z Aerobiczną 6 Weidera, to prawdopodobnie spotkałeś się też z bólem pleców.
A6W jest jedną z najgorszych dróg, jaką możesz wybrać, do ćwiczenia mięśni brzucha.
Dzisiaj chcę Ci przedstawić, jak ćwiczyć mięśnie brzucha, by osiągnąć pożądany przez Ciebie rezultat i uniknąć bólu pleców. Ból w plecach jest jednym z wielu "efektów", jakie może Ci dać Aerobiczna 6 Weidera. Oprócz tego możesz w ogóle nie zobaczyć rezultatów Twoich ćwiczeń, gdyż ćwiczenia te są:
- jednopoziomowe (na jedną partię mięśni brzucha, których tak naprawdę jest kilka),
- codzienne (brak jest czasu na regenerację mięśni, a optymalna ilość ćwiczeń, to jest 2-3 razy w tygodniu),
- w ogóle omijają tkankę tłuszczową (pracują tylko mięśnie proste brzucha),
- wymagają dużo czasu (jeżeli ćwiczyłbyś we właściwy sposób, to przy 3 tygodniu trening trwa już pół godziny, a to dopiero połowa całego cyklu treningowego, gdzie musisz ćwiczyć codziennie),
- ćwiczenia te w znacznym stopniu obciążają kręgosłup, a niemożliwe jest prawidłowe wykonywanie ćwiczeń brzucha, gdy chociaż jedna partia mięśniowa wzmacniających tułowie jest zmęczona lub obolała.
"Odchudzanie i Ćwiczenie Mięśni Brzucha Jest Łatwe*, a Lenistwo Jest Dobre**."
* - jeśli wiesz, jak do tego podejść
** - jeśli wiesz, jak je dobrze wykorzystać
Już mówię, jak to zrobić. Oto rozwiązanie:
Ćwicząc mięśnie proste brzucha wyrobisz sobie tzw. kaloryfer, ale ćwicząc tylko mięśnie proste brzucha, Twój kaloryfer będziesz wciągnięty w brzuch, kratka na brzuchu będzie słabo widoczna, a po bokach brzucha będziesz miał "dziury", które będą psuły efekt wyrzeźbionego brzucha.
Za wypchnięcie Twojego "kaloryfera" do przodu, by był lepiej widoczny, a krańce "kostek" mięśni brzucha lepiej widoczne, a także za szerokość tułowia i jeszcze wygląd opiętych mięśni brzucha na ciele (bez zagłębień i dziur pod żebrami) jest odpowiedzialny mięsień poprzeczny brzucha.
Za wypełnienie "dziur" po bokach brzucha, odpowiedzialne są także mięśnie skośne brzucha, które są naokoło mięśnia poprzecznego. Każde z tych dwóch mięśni ćwiczy się jednak w inny sposób.
Jednak zanim dojdziesz do takich dylematów jak: tu zapełnić, tam wypchnąć, tu dorzeźbić, tam poszerzyć, prawdopodobnie zainteresuję Cię...
Jak Wykonywać Ćwiczenie, Dzięki Któremu Wyrobisz Mięśnie Brzucha?
Dzięki takiemu ćwiczeniu, nie tylko wyrobisz mięśnie brzucha, ale też unikniesz bólu pleców po skończeniu ćwiczeń.
Oczywiście dzięki temu ćwiczeniu wyrobisz tzw. "kaloryfer" ale ćwicząc tylko mięśnie proste brzucha, Twój kaloryfer będziesz wciągnięty w brzuch, kratka na brzuchu będzie słabo widoczna, a po bokach brzucha będziesz miał "dziury", które będą psuły efekt wyrzeźbionego brzucha.
Jeśli jesteś zainteresowany jak nabrać masy, zrzucić tłuszcz i wyrzeźbić Swój BRZUCH TO TERAZ MASZ SZANSĘ!!!
Wszystkie te porady i ćwiczenia znajdują się w moim nowym rewelacyjnym ebooku który kosztuje tylko 39zł!!!
Kupując mój produkt wyćwiczysz nie tylko wspaniałe mięśnie BRZUCHA z moim planem wyćwiczysz również mięśnie pleców jak i mięśnie ramion to wszystko za jedyne 39zł!!!
NIE CZEKAJ taka szansa nie zdarza się codziennie! Wystarczy że kupisz mój produkt tutaj a już za kilkanaście minut będziesz mógł rozpocząć swój pierwszy w życiu prawdziwy trening BRZUCHA!!!
A6W jest jedną z najgorszych dróg, jaką możesz wybrać, do ćwiczenia mięśni brzucha.
Dzisiaj chcę Ci przedstawić, jak ćwiczyć mięśnie brzucha, by osiągnąć pożądany przez Ciebie rezultat i uniknąć bólu pleców. Ból w plecach jest jednym z wielu "efektów", jakie może Ci dać Aerobiczna 6 Weidera. Oprócz tego możesz w ogóle nie zobaczyć rezultatów Twoich ćwiczeń, gdyż ćwiczenia te są:
- jednopoziomowe (na jedną partię mięśni brzucha, których tak naprawdę jest kilka),
- codzienne (brak jest czasu na regenerację mięśni, a optymalna ilość ćwiczeń, to jest 2-3 razy w tygodniu),
- w ogóle omijają tkankę tłuszczową (pracują tylko mięśnie proste brzucha),
- wymagają dużo czasu (jeżeli ćwiczyłbyś we właściwy sposób, to przy 3 tygodniu trening trwa już pół godziny, a to dopiero połowa całego cyklu treningowego, gdzie musisz ćwiczyć codziennie),
- ćwiczenia te w znacznym stopniu obciążają kręgosłup, a niemożliwe jest prawidłowe wykonywanie ćwiczeń brzucha, gdy chociaż jedna partia mięśniowa wzmacniających tułowie jest zmęczona lub obolała.
"Odchudzanie i Ćwiczenie Mięśni Brzucha Jest Łatwe*, a Lenistwo Jest Dobre**."
* - jeśli wiesz, jak do tego podejść
** - jeśli wiesz, jak je dobrze wykorzystać
Już mówię, jak to zrobić. Oto rozwiązanie:
| Po pierwsze, wiedz, że brzuch, to nie tylko mięśnie proste brzucha. To także mięśnie skośne brzucha i mięśnie poprzeczne brzucha. ...a także prostownik - mięsień prostujący kręgosłup, który jest używany w niektórych ćwiczeniach na brzuch. | ![]() |
Ćwicząc mięśnie proste brzucha wyrobisz sobie tzw. kaloryfer, ale ćwicząc tylko mięśnie proste brzucha, Twój kaloryfer będziesz wciągnięty w brzuch, kratka na brzuchu będzie słabo widoczna, a po bokach brzucha będziesz miał "dziury", które będą psuły efekt wyrzeźbionego brzucha.
Za wypchnięcie Twojego "kaloryfera" do przodu, by był lepiej widoczny, a krańce "kostek" mięśni brzucha lepiej widoczne, a także za szerokość tułowia i jeszcze wygląd opiętych mięśni brzucha na ciele (bez zagłębień i dziur pod żebrami) jest odpowiedzialny mięsień poprzeczny brzucha.
Za wypełnienie "dziur" po bokach brzucha, odpowiedzialne są także mięśnie skośne brzucha, które są naokoło mięśnia poprzecznego. Każde z tych dwóch mięśni ćwiczy się jednak w inny sposób.
Jednak zanim dojdziesz do takich dylematów jak: tu zapełnić, tam wypchnąć, tu dorzeźbić, tam poszerzyć, prawdopodobnie zainteresuję Cię...
Jak Wykonywać Ćwiczenie, Dzięki Któremu Wyrobisz Mięśnie Brzucha?
| Ćwiczenie, dzięki któremu wyrobisz mięśnie proste brzucha (te odpowiedzialne za Twój kaloryfer na brzuchu), to tzw. spięcia leżąc. Ćwiczenie to jest bardzo podobne do tradycyjnych brzuszków jest ma jedną zasadniczą różnicę. W tym ćwiczeniu zginasz tułowie w miejscu złączenia brzucha i klatki piersiowej, a nie w miejscu złączenia brzucha z dolną częścią ciała. Jest to bardzo ważne. Nie podnosisz całego ciała do góry, tylko górną część tułowia, od klatki piersiowej w górę. Brzuch pozostaje na podłodze. | ![]() |
Dzięki takiemu ćwiczeniu, nie tylko wyrobisz mięśnie brzucha, ale też unikniesz bólu pleców po skończeniu ćwiczeń.
Oczywiście dzięki temu ćwiczeniu wyrobisz tzw. "kaloryfer" ale ćwicząc tylko mięśnie proste brzucha, Twój kaloryfer będziesz wciągnięty w brzuch, kratka na brzuchu będzie słabo widoczna, a po bokach brzucha będziesz miał "dziury", które będą psuły efekt wyrzeźbionego brzucha.
Jeśli jesteś zainteresowany jak nabrać masy, zrzucić tłuszcz i wyrzeźbić Swój BRZUCH TO TERAZ MASZ SZANSĘ!!!
Wszystkie te porady i ćwiczenia znajdują się w moim nowym rewelacyjnym ebooku który kosztuje tylko 39zł!!!
Kupując mój produkt wyćwiczysz nie tylko wspaniałe mięśnie BRZUCHA z moim planem wyćwiczysz również mięśnie pleców jak i mięśnie ramion to wszystko za jedyne 39zł!!!
NIE CZEKAJ taka szansa nie zdarza się codziennie! Wystarczy że kupisz mój produkt tutaj a już za kilkanaście minut będziesz mógł rozpocząć swój pierwszy w życiu prawdziwy trening BRZUCHA!!!
Nie czekaj daj sobie szansę!!!
Źródło: http://artelis.pl/artykuly/28588/jak-cwiczyc-miesnie-brzucha-aby-schudnac-miec-kratke-na-brzuchu-i-uniknac-bolu-plecow
piątek, 25 marca 2011
Kask narciarski z głośnikiem - czy to możliwe ?
Wielu z nas jeżdżąc na nartach bądź snowboardzie lubi słuchać muzyki. Używanie słuchawek podczas tych czynności może być jednak niemożliwe, niewygodne a wręcz niebezpieczne. Jedna z amerykańskich firm znalazła jednak wyjście z tej sytuacji.
Wyprodukowany został specjalny głośnik, który nie tyle emituje dźwięk co wibracje, które przenoszone są na kaski narciarskie, które to stają się jednocześnie koszem i membraną emitującą dźwięk (jak w głośniku) w sposób odpowiednio skoncentrowany, tak aby docierał tylko do zmysłu słuchu osoby zainteresowanej. Pojawiają się też sygnały że jakość tego dźwięku nie jest najlepsza. Jednak bardzo możliwe, że już niedługo będziemy mogli sprawdzić jak jest w praktyce.
Ten generator dźwięku, możemy podłączyć do iPoda, odtwarzacza MP3 lub telefonu komórkowego poprzez kabel zakończony wtyczką jack 3,5 mm jak i z wykorzystaniem technologii Bluetooth. Na stronie producenta nie ma podanego protokołu, ale można się spodziewać że jest to pełne stereo. Wbudowana bateria pozwala na prace przez 5 godzin. Zasada działania jest, teoretycznie, prosta. Urządzenie przypina się do tylnej części kasków narciarskich za pomocą paska lub mocowania które jest w zestawie. Głośnik jest lekki (waży 68 g) i co ważne, jest solidnie wykończony i wodoodporny.
Urządzenie jest innowacyjne, ponieważ po raz pierwszy umożliwia słuchanie muzyki podczas uprawiania sportów zimowych bez używania słuchawek, które choć bardziej lub mniej zabudowane, izolują nas od otoczenia i innych osób. Ciężko póki co powiedzieć, kiedy sprzęt pojawi się na naszym rodzimym rynku, jednak wiadomo, że nie każdy będzie sobie mógł pozwolić na posiadanie tego cuda, gdyż już podczas premiery producent podał cenę zestawu około 120 dolarów - a jak na zwykły gadżet to raczej sporo.
Źródło: http://artelis.pl/artykuly/30473/kask-narciarski-z-glosnikiem-czy-to-mozliwe
Wyprodukowany został specjalny głośnik, który nie tyle emituje dźwięk co wibracje, które przenoszone są na kaski narciarskie, które to stają się jednocześnie koszem i membraną emitującą dźwięk (jak w głośniku) w sposób odpowiednio skoncentrowany, tak aby docierał tylko do zmysłu słuchu osoby zainteresowanej. Pojawiają się też sygnały że jakość tego dźwięku nie jest najlepsza. Jednak bardzo możliwe, że już niedługo będziemy mogli sprawdzić jak jest w praktyce.
Ten generator dźwięku, możemy podłączyć do iPoda, odtwarzacza MP3 lub telefonu komórkowego poprzez kabel zakończony wtyczką jack 3,5 mm jak i z wykorzystaniem technologii Bluetooth. Na stronie producenta nie ma podanego protokołu, ale można się spodziewać że jest to pełne stereo. Wbudowana bateria pozwala na prace przez 5 godzin. Zasada działania jest, teoretycznie, prosta. Urządzenie przypina się do tylnej części kasków narciarskich za pomocą paska lub mocowania które jest w zestawie. Głośnik jest lekki (waży 68 g) i co ważne, jest solidnie wykończony i wodoodporny.
Urządzenie jest innowacyjne, ponieważ po raz pierwszy umożliwia słuchanie muzyki podczas uprawiania sportów zimowych bez używania słuchawek, które choć bardziej lub mniej zabudowane, izolują nas od otoczenia i innych osób. Ciężko póki co powiedzieć, kiedy sprzęt pojawi się na naszym rodzimym rynku, jednak wiadomo, że nie każdy będzie sobie mógł pozwolić na posiadanie tego cuda, gdyż już podczas premiery producent podał cenę zestawu około 120 dolarów - a jak na zwykły gadżet to raczej sporo.
Źródło: http://artelis.pl/artykuly/30473/kask-narciarski-z-glosnikiem-czy-to-mozliwe
Małyszomania, czyli koniec wielkiej ery
Mijając wille oferujące pokoje do wynajęcia, w spokojnym, górskim miasteczku nikt nie czuje nadmiernej ekscytacji. Styczeń - zimowy dzień chłodzi policzki dzieci idących z plecakami do szkoły. Kilka aut na obcych numerach na nikim nie wywiera wrażenia.
O konkursie skoków narciarskich młodzież dowiaduje się dopiero w szkole, gdy nauczyciele odwołują ostatnie lekcje, aby zabrać wszystkich na Wielką Krokiew.
Na miejscu, osamotnieni skoczkowie są już w trakcie pierwszej serii skoków. Roześmiane, rozkrzyczane dzieci sprawiają, że skoczkowie przestają czuć się samotni.
I tak mijały lata, do czasu, gdy na rozbiegu pojawił się chudziutki, skromny jak żaden inny, fenomen polskiego narciarstwa - Adam Małysz.
Zakopane eksplodowało euforią współzawodnictwa, a aplauz dla wyczynów młodziutkich mistrzów nie słabnie już od ponad dekady. Dla uczniów nie ma już miejsca na terenie Wielkiej Krokwi. Turnieje co rok gromadzą coraz większe rzesze fanów. Pensjonaty, hotele, restauracje, pokoje do wynajęcia pękają w szwach. Zakopane zdobyło jeszcze jeden okres zimowych żniw.
Narastająca liczba turystów i kibiców skoków narciarskich stała się jedną z przyczyn rozbudowy miasta. Dobra koniunktura wsparła budownictwo. Powstawały i powstają co raz to nowe budynki oferujące pokoje do wynajęcia, rosną miejsca zakwaterowania od najwyższych standardów hoteli po najbardziej malownicze pensjonaty w Zakopanem.
Miejsc noclegowych nie brakuje nigdy.
Jeden człowiek. 'Orzeł z Wisły' umieścił Zakopane na mapie świata. Nigdy dotąd nikt nie zrobił dla tego miasta tak dużo.
Władze miejskie wyrażają swoją wdzięczność na wiele ciekawych sposobów, a pomysłowości nie brakuje. Skoki narciarskie dały Adamowi nie tylko sławę światową, ale także uczyniły go właścicielem gruntów na Gubałówce ' coś do tej pory niespotykanego.
Tak niespotykanego jak sam Adam Małysz. Nasz Adam.
U końca kariery nie sposób przypomnieć sobie tych wszystkich momentów, w których serce biło szybciej. Kiedy cała Polska wstrzymywała oddech, a Adam spokojnie poprawiał zapięcia siedząc u szczytu rozbiegu.
"Niosłeś na nartach całą Polskę, a lądowałeś najdalej ze wszystkich!" - nigdy Ci tego nie zapomnimy, nie przestaniemy być wdzięczni.
Jesteś wzorem dla wielu Polaków - ambicja, odporność na stres i skromność uczyniły Cię wielkim człowiekiem. I takim Cię zawsze zapamiętamy. I nigdy nie przestaniemy Ci dopingować.
Źródło: http://artykuly.com.pl/artykuly/13241_malyszomania-czyli-koniec-wielkiej-ery.html
Na miejscu, osamotnieni skoczkowie są już w trakcie pierwszej serii skoków. Roześmiane, rozkrzyczane dzieci sprawiają, że skoczkowie przestają czuć się samotni.
I tak mijały lata, do czasu, gdy na rozbiegu pojawił się chudziutki, skromny jak żaden inny, fenomen polskiego narciarstwa - Adam Małysz.
Zakopane eksplodowało euforią współzawodnictwa, a aplauz dla wyczynów młodziutkich mistrzów nie słabnie już od ponad dekady. Dla uczniów nie ma już miejsca na terenie Wielkiej Krokwi. Turnieje co rok gromadzą coraz większe rzesze fanów. Pensjonaty, hotele, restauracje, pokoje do wynajęcia pękają w szwach. Zakopane zdobyło jeszcze jeden okres zimowych żniw.
Narastająca liczba turystów i kibiców skoków narciarskich stała się jedną z przyczyn rozbudowy miasta. Dobra koniunktura wsparła budownictwo. Powstawały i powstają co raz to nowe budynki oferujące pokoje do wynajęcia, rosną miejsca zakwaterowania od najwyższych standardów hoteli po najbardziej malownicze pensjonaty w Zakopanem.
Miejsc noclegowych nie brakuje nigdy.
Jeden człowiek. 'Orzeł z Wisły' umieścił Zakopane na mapie świata. Nigdy dotąd nikt nie zrobił dla tego miasta tak dużo.
Władze miejskie wyrażają swoją wdzięczność na wiele ciekawych sposobów, a pomysłowości nie brakuje. Skoki narciarskie dały Adamowi nie tylko sławę światową, ale także uczyniły go właścicielem gruntów na Gubałówce ' coś do tej pory niespotykanego.
Tak niespotykanego jak sam Adam Małysz. Nasz Adam.
U końca kariery nie sposób przypomnieć sobie tych wszystkich momentów, w których serce biło szybciej. Kiedy cała Polska wstrzymywała oddech, a Adam spokojnie poprawiał zapięcia siedząc u szczytu rozbiegu.
"Niosłeś na nartach całą Polskę, a lądowałeś najdalej ze wszystkich!" - nigdy Ci tego nie zapomnimy, nie przestaniemy być wdzięczni.
Jesteś wzorem dla wielu Polaków - ambicja, odporność na stres i skromność uczyniły Cię wielkim człowiekiem. I takim Cię zawsze zapamiętamy. I nigdy nie przestaniemy Ci dopingować.
Źródło: http://artykuly.com.pl/artykuly/13241_malyszomania-czyli-koniec-wielkiej-ery.html
BIEGANIE
Celem artykułu jest zachęcenie niezdecydowanych do rozpoczęcia przygody z bieganiem. Piszę o tym, co mi osobiście daje bieganie. W artykule znajdziesz też garść rad i wskazówek o tym gdzie, jak często, jak daleko, kiedy i w czym biegać. Wszystko sprawdzone na własnych nogach!
Uwielbiam biegać. I chciałbym Cię do biegania serdecznie zachęcić.
Bieganie jest dla mnie czymś magicznym – daje coś, czego nie daje żaden inny sport.
Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że gdyby nie bieganie, nie byłbym tym kim jestem.
Szczerze mówiąc jak słyszę takie argumenty nie wiem, co powiedzieć. Pytam tylko rozmówcę czy kiedykolwiek biegał. Na ogół słyszę odpowiedź, że tak, w szkole na w-fie i że to nie to, co go pociąga.
Mogę powiedzieć po co ja biegam. Kolejność, w jakiej będę wymieniał powody nie jest istotna – każdy z tych czynników jest dla mnie równie ważny.
Pierwszy z powodów to zdrowie. Mam 47 lat, biegam regularnie od 15 lat. Dzięki bieganiu schudłem o 20 kg i utrzymuję stałą wagę. Dzięki bieganiu czuję się zdrowy i jestem zdrowy – nic mnie nie boli, nic mi nie dolega, wyniki badań mam idealne. Wielu moich znajomych narzeka już na różne dolegliwości. Jedyne, co mi dokucza to ból łydek, gdy przesadzę.
Drugi powód to poczucie siły – głównie duchowej, ale fizycznej oczywiście też. Mam na myśli siłę, jaką daje świadomość, że robię to, co sobie wcześniej postanowiłem. Czasami nie mam ochoty na bieganie. Jak odpuszczę, mam potem wyrzuty sumienia, że znowu leń zwyciężył. Ale jak się nie poddam, jak jednak wyjdę, to rozpiera mnie poczucie szczęścia i dumy z siebie, że dałem radę, że pokonałem swoją słabość. To sprawia, że i w innych sprawach wiem, że jak coś postanowię to umiem tego postanowienia dotrzymać.
Kolejny powód to czas na przemyślenia. Nie ma lepszego czasu na myślenie niż w trakcie biegu. Biegając myślę o bieżących sprawach, wspominam, planuję, marzę. Nie mam w ciągu dnia czasu na takie myśli. A przecież powinno się różne sprawy poukładać, przemyśleć, zaplanować. Gdy jestem chory lub gdy z innych powodów przez kilka dni nie biegam wyraźnie mi czegoś brakuje i tym czymś jest właśnie czas na przemyślenia.
Kolejny powód to stan „po”. Uwielbiam prysznic „po”, odpoczynek w fotelu z piwem czy herbatą i to doskonałe samopoczucie wynikające z tego, co opisałem wcześniej. Godziny po bieganiu są idealne do wszelkich aktywności umysłowych – mózg jest wypoczęty, dotleniony – jednym słowem gotowy do działania na najwyższych obrotach.
Mam nadzieję, że te powody przekonały tych, którzy chcieliby zacząć biegać, ale im się nie chce, żeby jednak spróbować. Jestem przekonany, że kilka treningów pozwoli przekonać się, że to co piszę to prawda.
Rano ma tą zaletę, że cały dzień jest inny, jak się go rozpocznie od biegania. Jeżeli chcesz schudnąć - najlepiej jest biegać rano. Dla mnie największym minusem porannego biegania jest, postępujący z wiekiem, jakby opór organizmu przed wysiłkiem fizycznym zaraz po obudzeniu się. Objawia się to np. tym, że przebiegnięcie tego samego dystansu rano jest problemem a wieczorem przychodzi bez trudu. Poza tym, żeby rano się przebiec i być w pracy o zwykłej porze trzeba wstać godzinę wcześniej. A to też nie bywa proste.
Wieczorne bieganie ma tę przewagę, że organizm jest rozruszany i gotowy do wysiłku a godziny pomiędzy treningiem a położeniem się spać są naprawdę fantastyczne. Największa trudność z wieczornym bieganiem to wybór trasy – większość parków odpada z powodu ciemności, pozostają chodniki. Dodatkowy problem to nieprzyjemna ociężałość po zjedzeniu obiadu. Nierzadko gdy obiad jest tak przepyszny, że łakomstwo okaże się silniejsze o bieganiu przez kilka godzin trzeba zapomnieć. Radzę sobie z tym tak, że w pracy około 14-15 jem cokolwiek, nawet jak nie jestem głodny, specjalnie po to, żeby nie rzucić się jak wilk w domu na jedzenie tylko od razu po powrocie wyjść pobiegać. Pyszny obiad jest wtedy dodatkową nagrodą. Tych problemów nie ma za to rano. Gdy biegam rano wypijam tylko kawę – z pustym żołądkiem biega się rewelacyjnie. Śniadanie po też smakuje rewelacyjnie.
Pozostaje jeszcze kwestia pór roku i temperatur. Staram się biegać przez cały rok. Uwielbiam zimę - bieganie po śniegu to coś wspaniałego. Optymalny zakres temperatur do biegania to, moim zdaniem, od -5 do +25 stopni. Zdarza mi się biegać gdy jest zimniej niż -5 albo goręcej niż 25 stopni, ale przyjemność z takiego biegania jest już o wiele mniejsza. Wbrew pozorom deszcz nie jest przeszkodą. Dobra nieprzemakalna kurtka i czapka potrafią sprawić, że biegnąc deszczu wcale się go nie czuje.
Kilka razy w roku staram się wystartować w zawodach. Pierwszy raz udział w zorganizowanym biegu wziąłem dopiero po 8 latach biegania – żałuję, że tak późno. Dlatego gorąco polecam zawody wszystkim, którzy już połknęli bakcyla. Atmosfera jest niesamowita. Poza tym zupełnie inaczej się biegnie w grupie kilkuset osób niż samotnie czy w grupce paru osób. Inna sprawa, że takie zawody bardzo mobilizują – porównuje się wynik w tym roku z wynikami z lat ubiegłych, rywalizuje się (oczywiście sympatycznie) z innymi. I mobilizująco na co dzień działa samo to, że chce się za parę miesięcy przebiec półmaraton czy maraton – pojawia się dodatkowa siła, aby przebiec kawałek więcej albo trochę szybciej.
Naprawdę bieganie to jeden z najtańszych sportów. Co prawda na początek trzeba wydać ok.300 zł na buty, koszulkę i jakieś spodenki, ale za to nie musisz płacić za bilety, karnety jak to jest w przypadku siłowni czy basenów.
Mam nadzieję, że moimi doświadczeniami i radami zachęciłem niezdecydowanych do rozpoczęcia swojej biegowej przygody.
Do zobaczenia na ścieżkach biegowych
Źródło: http://artelis.pl/artykuly/30422/bieganie
Uwielbiam biegać. I chciałbym Cię do biegania serdecznie zachęcić.
Bieganie jest dla mnie czymś magicznym – daje coś, czego nie daje żaden inny sport.
Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że gdyby nie bieganie, nie byłbym tym kim jestem.
Po co biegać ?
Pierwsze pytanie, jakie się nasuwa – po co biegać ? Jest przecież tyle przyjemniejszych zajęć – można poczytać książkę, pooglądać telewizję, spotkać się z przyjaciółmi przy kawie czy piwie, wybrać się do kina, na zakupy. Żadna z tych czynności nie męczy tak, jak męczy bieganie, wszystkie są miłe i przyjemne.Szczerze mówiąc jak słyszę takie argumenty nie wiem, co powiedzieć. Pytam tylko rozmówcę czy kiedykolwiek biegał. Na ogół słyszę odpowiedź, że tak, w szkole na w-fie i że to nie to, co go pociąga.
Mogę powiedzieć po co ja biegam. Kolejność, w jakiej będę wymieniał powody nie jest istotna – każdy z tych czynników jest dla mnie równie ważny.
Pierwszy z powodów to zdrowie. Mam 47 lat, biegam regularnie od 15 lat. Dzięki bieganiu schudłem o 20 kg i utrzymuję stałą wagę. Dzięki bieganiu czuję się zdrowy i jestem zdrowy – nic mnie nie boli, nic mi nie dolega, wyniki badań mam idealne. Wielu moich znajomych narzeka już na różne dolegliwości. Jedyne, co mi dokucza to ból łydek, gdy przesadzę.
Drugi powód to poczucie siły – głównie duchowej, ale fizycznej oczywiście też. Mam na myśli siłę, jaką daje świadomość, że robię to, co sobie wcześniej postanowiłem. Czasami nie mam ochoty na bieganie. Jak odpuszczę, mam potem wyrzuty sumienia, że znowu leń zwyciężył. Ale jak się nie poddam, jak jednak wyjdę, to rozpiera mnie poczucie szczęścia i dumy z siebie, że dałem radę, że pokonałem swoją słabość. To sprawia, że i w innych sprawach wiem, że jak coś postanowię to umiem tego postanowienia dotrzymać.
Kolejny powód to czas na przemyślenia. Nie ma lepszego czasu na myślenie niż w trakcie biegu. Biegając myślę o bieżących sprawach, wspominam, planuję, marzę. Nie mam w ciągu dnia czasu na takie myśli. A przecież powinno się różne sprawy poukładać, przemyśleć, zaplanować. Gdy jestem chory lub gdy z innych powodów przez kilka dni nie biegam wyraźnie mi czegoś brakuje i tym czymś jest właśnie czas na przemyślenia.
Kolejny powód to stan „po”. Uwielbiam prysznic „po”, odpoczynek w fotelu z piwem czy herbatą i to doskonałe samopoczucie wynikające z tego, co opisałem wcześniej. Godziny po bieganiu są idealne do wszelkich aktywności umysłowych – mózg jest wypoczęty, dotleniony – jednym słowem gotowy do działania na najwyższych obrotach.
Mam nadzieję, że te powody przekonały tych, którzy chcieliby zacząć biegać, ale im się nie chce, żeby jednak spróbować. Jestem przekonany, że kilka treningów pozwoli przekonać się, że to co piszę to prawda.
Kiedy biegać ?
Drugie pytanie to kiedy biegać. Moja odpowiedź – zawsze kiedy masz ochotę i możliwość. Dla mnie każda pora jest dobra. A tak na poważnie – biegaj wtedy kiedy Ci to sprawia największą przyjemność. Jedni lubią rano, inni wieczorem. Trudno powiedzieć, która pora jest lepsza.Rano ma tą zaletę, że cały dzień jest inny, jak się go rozpocznie od biegania. Jeżeli chcesz schudnąć - najlepiej jest biegać rano. Dla mnie największym minusem porannego biegania jest, postępujący z wiekiem, jakby opór organizmu przed wysiłkiem fizycznym zaraz po obudzeniu się. Objawia się to np. tym, że przebiegnięcie tego samego dystansu rano jest problemem a wieczorem przychodzi bez trudu. Poza tym, żeby rano się przebiec i być w pracy o zwykłej porze trzeba wstać godzinę wcześniej. A to też nie bywa proste.
Wieczorne bieganie ma tę przewagę, że organizm jest rozruszany i gotowy do wysiłku a godziny pomiędzy treningiem a położeniem się spać są naprawdę fantastyczne. Największa trudność z wieczornym bieganiem to wybór trasy – większość parków odpada z powodu ciemności, pozostają chodniki. Dodatkowy problem to nieprzyjemna ociężałość po zjedzeniu obiadu. Nierzadko gdy obiad jest tak przepyszny, że łakomstwo okaże się silniejsze o bieganiu przez kilka godzin trzeba zapomnieć. Radzę sobie z tym tak, że w pracy około 14-15 jem cokolwiek, nawet jak nie jestem głodny, specjalnie po to, żeby nie rzucić się jak wilk w domu na jedzenie tylko od razu po powrocie wyjść pobiegać. Pyszny obiad jest wtedy dodatkową nagrodą. Tych problemów nie ma za to rano. Gdy biegam rano wypijam tylko kawę – z pustym żołądkiem biega się rewelacyjnie. Śniadanie po też smakuje rewelacyjnie.
Pozostaje jeszcze kwestia pór roku i temperatur. Staram się biegać przez cały rok. Uwielbiam zimę - bieganie po śniegu to coś wspaniałego. Optymalny zakres temperatur do biegania to, moim zdaniem, od -5 do +25 stopni. Zdarza mi się biegać gdy jest zimniej niż -5 albo goręcej niż 25 stopni, ale przyjemność z takiego biegania jest już o wiele mniejsza. Wbrew pozorom deszcz nie jest przeszkodą. Dobra nieprzemakalna kurtka i czapka potrafią sprawić, że biegnąc deszczu wcale się go nie czuje.
Gdzie biegać ?
Bieganie ma tę sympatyczną cechę, że biegać można praktycznie wszędzie. Chodniki, parki stoją otworem w każdym dużym i małym mieście. W wielu miastach są stworzone ścieżki biegowe, zwykle w parkach. Nierzadko spotykają się na nich cyklicznie entuzjaści biegania.Ile i jak często biegać ?
Ile i jak często biegać to sprawa bardzo indywidualna, zależna od stanu wytrenowania i celu, jaki chcesz osiągnąć. Moja rada to biegać tak często i tak intensywnie, żeby bieganie zawsze sprawiało przyjemność. Ja osobiście lubię biegać codziennie (średnio biegam 5 dni w tygodniu) po kilka (5-10) km. W weekendy trasy są zwykle dłuższe. No i oczywiście ze wzrostem formy dystanse też rosną. Ale mam kolegę, który w tygodniu nie biega, bo nie ma czasu i tego nie potrzebuje, ale w sobotę lub w niedzielę zalicza 20-30 km. I mówi, że mu z tym dobrze. Jak wspomniałem na początku wolę biegać często, ale krócej. Myślę, że wiąże się to też z chęcią pomyślenia o tym, co się wydarzyło tego dnia, zaplanowaniu dnia następnego itd.Kilka razy w roku staram się wystartować w zawodach. Pierwszy raz udział w zorganizowanym biegu wziąłem dopiero po 8 latach biegania – żałuję, że tak późno. Dlatego gorąco polecam zawody wszystkim, którzy już połknęli bakcyla. Atmosfera jest niesamowita. Poza tym zupełnie inaczej się biegnie w grupie kilkuset osób niż samotnie czy w grupce paru osób. Inna sprawa, że takie zawody bardzo mobilizują – porównuje się wynik w tym roku z wynikami z lat ubiegłych, rywalizuje się (oczywiście sympatycznie) z innymi. I mobilizująco na co dzień działa samo to, że chce się za parę miesięcy przebiec półmaraton czy maraton – pojawia się dodatkowa siła, aby przebiec kawałek więcej albo trochę szybciej.
W czym biegać ?
Ostatnie pytanie to w czym biegać. Grunt to buty. Nie muszą być najlepsze i najdroższe, ale nie mogą to być byle jakie „adidasy” z hipermarketu. Polecam wszystkim Decathlon. Można się tam zaopatrzyć we wszystko, co jest niezbędne do biegania – od butów po czapkę w naprawdę przyzwoitych cenach. Jeżeli nie możesz wydać kilkuset złotych na cały ubiór zacznij od butów i jakiejkolwiek koszulki z szybkoschnącego materiału. A potem stopniowo dokupuj resztę – kurtki, spodnie, cieplejszą bluzę, czapkę, rękawiczki itd. Gdy zaczynałem biegać 15 lat temu nie miałem żadnych specjalnych ubrań – biegałem w starych t-shirtach i bluzach od dresu. Też się dało. Różnica jest taka, że wtedy w zimie musiałem być ubrany na cebulę, co nie było wcale przyjemne, a dzisiaj nawet przy temperaturze -5 stopni wystarczą dwie warstwy – bluza i kurtka, dzięki czemu komfort biegania jest o wiele większy.Naprawdę bieganie to jeden z najtańszych sportów. Co prawda na początek trzeba wydać ok.300 zł na buty, koszulkę i jakieś spodenki, ale za to nie musisz płacić za bilety, karnety jak to jest w przypadku siłowni czy basenów.
Mam nadzieję, że moimi doświadczeniami i radami zachęciłem niezdecydowanych do rozpoczęcia swojej biegowej przygody.
Do zobaczenia na ścieżkach biegowych
Źródło: http://artelis.pl/artykuly/30422/bieganie
Subskrybuj:
Posty (Atom)

